Sesja zdjęciowa w stylu fairytale

Sesja zdjęciowa w stylu fairytale

Warszawa, lipiec 2023

Isia i ja uwielbiamy tematykę fantasy, a zwłaszcza wszystko związane z elfami, więc to było pewne, że kiedyś połączymy nasze magiczne moce i zrobimy zdjęcia właśnie w tym klimacie!

Skrzydełka i strój zostały wykonane przez Isię. Wykorzystała do tego stare zasłony, co niesamowicie mi się podoba. Zresztą chyba nie tylko ja byłam pod wrażeniem stylizacji, bo podczas sesji towarzyszyły nam liczne okrzyki dzieci, które również chciały mieć zdjęcie z wróżką.

Stylistyka sesji fairytale rządzi się swoimi prawami i osobiście dopuszczam tu dużo większe ilości Photoshopa, niż miałoby to miejsce w typowej sesji portretowej. Za zgodą Isi, na samym końcu tego wpisu można zobaczyć efekt „przed i po”. Jak widać ingerencja w zdjęcie była bardzo duża (plik psd ma 72 warstwy!). Nie chciałam zmieniać naturalnych rysów twarzy. Skupiłam się na mocnej zmianie oświetlenia i kolorystyki, aby całość nabrała nierealnego, bajkowego efektu.

Wprost nie możemy doczekać się jesieni i już planujemy następne zdjęcia w tym miejscu, tym razem w ciepłej palecie kolorystycznej.

 

 

Victoria

Victoria

Warszawa, lipiec 2023

Victoria na co dzień mieszka w Stanach Zjednoczonych, gdzie prowadzi swoją markę makijażową LoveLace Cosmetics. Przyjechała do Polski wraz z mężem, by wziąć udział w Castle Party. Po festiwalu zatrzymali się u nas kilka dni i w tym czasie pokazaliśmy im parę miejsc w Warszawie (w tym oczywiście moje dwie ulubione miejscówki z wegańskim jedzeniem).

Na sesję wybrałam miejsce z neutralnym tłem, które nie będzie odciągać uwagii od makijażu i stylizacji Victorii. Do doświetlenia twarzy użyliśmy blendy. Obróbka zdjęć sprowadziła się do ochłodzienia żółtych i zielonych tonów występujących w tle, retuszu skóry oraz zwiększenia kontrastu walorowego w wybranych obszarach.

 

modelka, stylizacja, makijaż: Victoria Lovelace

ubrania: Lip Service

 

 

Sesja wiosenna

Sesja wiosenna

Warszawa, kwiecień 2023

Wiosna to moja ulubiona pora roku. Zawsze z wytęsknieniem czekam na koniec zimy, a tegoroczny przedwiosenny okres przeciągał się w nieskoczoność. W końcu kiedy zakwitły mirabelki nastał idealny moment, aby wykorzystać je jako romantyczne tło do eterycznej sesji zdjęciowej.

Naszym zamysłem było ograniczenie użycia photoshopa, aby zdjęcia wyglądały jak najbardziej naturalnie i nawiązywały swoim klimatem do dawnych czasów. Z tego powodu ograniczyłam do minimum retusz skóry i nie ingerowałam mocno w kolorystykę. Rozbłyski widoczne na niektórych zdjęciach powstały dzięki użyciu kryształu trzymanego przed obiektywem. Lubię czasem wykorzystywać tego rodzaju akcesoria, ponieważ ich efekty bywają naprawdę magiczne i dają dużo większą satysfakcję niż skorzystanie z podobnej funkcji w Photoshopie.

Strój i notatnik zostały wykonane przez Isię.